szukaj
Strona główna Bieżący numer Artykuły Wydawnictwo Giełda Kontakt
MEDIA SKI

Login:

Hasło:

2009-11-13 11:47:28

Forum miast narciarskich

2009-09-30 13:17:53
Sezonowa prognoza pogody


2009-04-17 17:06:59
INTERALPIN
Insbruk zaprasza na targi

2009-03-26 11:51:37
Wywiercą dziurę w Kasprowym Wierchu?


2009-03-25 10:09:17
Konferencja prasowa Justyny Kowalczyk w Szklarskiej Porębie


 

 

Stacja narciarska –
magiczne miejsce dla całorocznego biznesu


Zimy nas nie rozpieszczają, a pogoda zaskakuje coraz bardziej. Bywa, że jesienią mrozi, zimą sypnie kwiatkami, a wiosną znów śnieżyca. Nieprzewidywalność aury nie idzie w parze z planowaniem narciarskiego biznesu. Inwestycje w infrastrukturę są wysokie, a ich zwrot uzależniony od tak niepewnego czynnika, niepokoi.

Może to właśnie anomalie pogodowe sprawiły, że zaczyna się myśleć o stacjach narciarskich jako o miejscach całorocznej aktywności. Daje to perspektywy dobrej koniunktury w ciągu całego roku, a jak się uda dobra zima, to tym lepiej. Funkcjonował dotychczas w świadomości konsumentów stereotyp właściciela wyciągu - przysłowiowego „górala” żyjącego z turystów, który zainteresowany był tym tylko, by zarobić przez zimę jak najwięcej „dutków” i za wszelką cenę, byle starczyło do przyszłorocznego śniegu.

Taka filozofia nie wpływa pozytywnie na tzw. przywiązywanie gościa, turysty do miejsca. Wyklucza jego sentymentalny stosunek, powodujący chęć powrotu. Górka to górka, bardziej, czy mniej stroma, i koniec. Ale jak zobaczymy ją latem, w pełnej zieleni, wiosną znajdziemy polankę z krokusami, a jesienią przemierzymy szlak po szeleszczących liściach, wtedy powstaje więź z miejscem. Powracający gość zapragnie też poznać tradycję, obyczaje, sięgnie do informacji o historii i ludziach. I poczuje, że, mówiąc poetycko, zostawia tu cząstkę siebie, że wraca w swoje strony, do siebie.

Żeby to jednak nastąpiło, ośrodek narciarski musi się przekształcić się w całoroczne miejsce wypoczynku. Ten trend w biznesie narciarskim, powszechny w Europie, u nas w Polsce zaczyna być widoczny. Bo nie tylko o sentymenty chodzi, ale najpierw o zaspokojenie oczekiwań klienta. A są one coraz bardziej wyszukane. Próbując im sprostać, ośrodki rozbudowują swoją ofertę i powierzchnię. Trend ten, poszerzający znacznie specyfikę ośrodków narciarskich, wykorzystuje trzy żywioły: wodę, ziemię i powietrze.

Szczęśliwi ci, którzy znaleźli na swoich terenach wody termalne, bo ten skarb ziemi, ujęty w kompleksy basenowe, to prawdziwy hit. Hit, które przez ostatnie lata przeciągał turystów na słowacką stronę. „Z nart do basenu” - pod takim hasłem promowały się ośrodki w Jasnej z kompleksem basenowym „Tatralandia”, Wysokie Tatry z zespołem „Aquacity” w Popradzie, „Meander Park” Zuberec w Tatrach Zachodnich czy kąpielisko Wyżne Rużbachy tuż przy polskiej granicy.

Po latach stagnacji ruszają i u nas kompleksy basenowe. Całe Podhale posiada potencjał wód, krążących w granitowych skałach niecki podhalańskiej, aż do pienińskiego pasa skałkowego, który zamyka ich odpływ. Jako pierwsze ruszyło w tym sezonie kąpielisko termalne w Szaflarach. W Bukowinie Tatrzańskiej szykuje się do jesiennego otwarcia piękny kompleks dwunastu basenów, a następnego spodziewamy się w Białce Tatrzańskiej za dwa lata.

Brak wody termalnej nie wyklucza atrakcyjności basenu ze zwykłą wodą, który jest magnesem dla turystów przez cały rok, zwłaszcza, jeżeli uzupełnia go oferta zabiegów odnowy biologicznej. Przy hotelach licznie powstają bazy SPA i gabinety piękności, a coraz więcej pensjonatów czy gospodarstw agroturystycznych oferuje choćby saunę i jacuzzi. Rzeki górskie, rwące i malownicze, są wykorzystywane do spływów tratwami (np. Dunajec, Poprad)i adrenalinowych raftingów (np. rzeka Białka), nieocenionych podczas firmowych imprez integracyjnych.

Dalszą atrakcją oprócz tradycyjnych przejażdżek konnych, są wszelkiego rodzaju pojazdy: rowery górskie, motory crossowe i quady. Trasy rowerowe, od tych łagodnych dla mieszczuchów, po parki rowerowe dla szalonych downhillowców (amatorów zjazdów „na łeb na szyję” w dół zbocza) są coraz powszechniejsze i stanowią alternatywę dla sportów zimowych. Nie bez kozery stacja narciarska w Wierchomli otrzymała w 2006 roku certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej dla najlepszego produktu – właśnie za park rowerowy. Jak grzyby po deszczu powstają przy górskich centrach wypoczynku wypożyczalnie quadów. Te ostatnie, podobnie, jak motory crossowe, mają wielu przeciwników, bo bywają zmorą dla turystów w miejscach, gdzie nie ma dla nich specjalnych tras. Powszechna dostępność tych pojazdów i brak uregulowań prawnych stawia przed organizatorami wypoczynku odpowiedzialne zadanie. Od nich bowiem oczekuje się wytyczenia tras nieinwazyjnych, bo amatorów tych rozrywek nie brakuje. W parze z zyskami z hałaśliwego biznesu powinien iść szacunek dla pieszych deptaczy szlaków.

Z napowietrznych sportów, poza zaawansowanymi – dla wąskiej grupy odbiorców - lotami na paralotniach, największą popularnością cieszą się loty widokowe i przeloty na szybowcach, oferowane przez aerokluby. Nie trzeba natomiast spełniać specjalnych wymagań ani terenowych, ani sprzętowych, by zapewnić atrakcje napowietrzne w parkach typu „Trollandia” (park linowy). Tu każdy może poszybować nad ziemią na „tyrolce” albo spróbować sił na napowietrznych wiszących mostkach i elementach wspinaczkowych.

Przykładową propozycją ciekawej trasy jest wyprawa rowerowa z ze stacji na Harendzie w górę wyciągiem wyposażonym w zaczepy dla rowerów, następnie przejazd ścieżką rowerową na Gubałówkę, gdzie czekają parki adrenalinowe i rynna zjazdowa, przed zjazdem trasą rowerową w dół, wprost na Krupówki. A tu nagrodą jest kuchnia regionalna: góralskie kwaśnice, oscypki, moskole – kolejny element, niezmiennie atrakcyjny niezależnie od pogody i pory roku. Element ubrany w folklor, jakiego w naszych górach nie brakuje, a którego różnorodność i odrębność jest niezwykle cenna i trzeba ją podkreślać, unikając banalnego „góralodisco” dla ceprów.

Muzyka Podhala, pielęgnowana wydarzeniami typu „Sabałowe Bajania” czy „Góralski Karnawał” w Bukowinie Tatrzańskiej, piękno kultury Orawskiej w rejonie Zawoi czy Spisza w Pieninach – to materiał, który, odpowiednio przetworzony dla turysty, stanowi źródło inspiracji i ciekawych wydarzeń artystycznych, przyciągających gości. Wykorzystanie miejscowych legend do budowania wizerunku terenu (np. budzenie i usypianie wulkanu, gniazdo smoka na Górze Wdżar w Kluszkowcach) pomagają w tworzeniu specyfiki miejsca, tego, co nazywamy genius loci, a co jest bardzo skutecznym elementem promocji. Myślenie o rozwoju turystyki niezależnej od sezonowości poprzez zapewnienie całorocznych atrakcji gościom sprawi, że gestorom bazy narciarskiej nie będzie spędzała snu z powiek perspektywa krótkiej, ciepłej zimy, bo profity rozłożą się równomiernie na wszystkie cztery pory roku. O ile jeszcze takie pojęcie istnieje.

Elżbieta Tomczyk-Miczka
Małopolska Organizacja Turystyczna


Zdjęcia pochodzą z archiwum firmy Dwie Doliny Muszyna Wierchomla.

 
Powered by Webvisor Sp. z o.o.