szukaj
Strona główna Bieżący numer Artykuły Wydawnictwo Giełda Kontakt
MEDIA SKI

Login:

Hasło:

2009-11-13 11:47:28

Forum miast narciarskich

2009-09-30 13:17:53
Sezonowa prognoza pogody


2009-04-17 17:06:59
INTERALPIN
Insbruk zaprasza na targi

2009-03-26 11:51:37
Wywiercą dziurę w Kasprowym Wierchu?


2009-03-25 10:09:17
Konferencja prasowa Justyny Kowalczyk w Szklarskiej Porębie


 



Narciarska moda sprzed 100 lat

Moda narciarska ostatnich lat to kolory, kolory i jeszcze raz kolory, polary, gore-texy, itd. A dawniej? Cóż, z pewnością było inaczej, ale również fantazyjnie. Spójrzmy więc na modę narciarską sprzed lat stu, bo naprawdę warto.


Pierwsze zakopiańskie narciarkiByle było ciepło

Jak widać ze zdjęcia przedstawiającego Stanisława Barabasza nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, wykonanego w 1894 r., ubiór pierwszych narciarzy nie różnił się specjalnie od ubioru dżentelmenów spacerujących po Krupówkach. Pierwszy narciarz tatrzański stoi na deskach na tle zaśnieżonych szczytów w meloniku, marynarce, w ręku trzyma krótki kij narciarski. Barabasz pisał we Wspomnieniach narciarza (1914), że pierwsi narciarze ubierali się w to, co każdy miał, a w ogóle ubierali się za ciepło, dominowały kożuszki, ciężkie czapy futrzane, a kobiety jeździły w spódnicach i kapeluszach, dla ozdoby udekorowanych wstążkami i ptaszkami. Co bardziej śmiałe, jak piękna Ela Michalewska-Ziętkiewiczowa, „Ruda” Wanda Gentil-Tippenhauer, czy Zofia Mikucka jeździły w spodniach, przełamując stereotypy. To musiał być naprawdę ciekawy widok, gdy idąc przez Krupówki można było spotkać nar-ciarkę w spódnicy, cicho sunącą po śniegu.

Pojemny plecak

O modzie narciarskiej raczej nikt nie myślał, ale potrzeba była matką wynalazków. W czasach rycerzy Tatr, jak o dawnych narciarzach mawiano, wyryp narciarskich, i w latach, kiedy o kolejce na Kasprowy Wierch nikt nawet nie myślał, ekwipunek narciarza był arcybogaty, a plecak musiał być pełen przeróżnych przedmiotów, niezbędnych na wycieczce. O tym-że plecaku, co zawierał i jak był spakowany, czytamy w opracowaniu o „białym szaleństwie”, autorstwa dr Hanny Jabłczyńskiej-Jędrzejewskiej: - Plecak narciarski musi być wygodny, pojemny, dopasowany do pleców... Najlepsze są plecaki norweskie z ramą trzcinową lub metalową. Mają one wewnątrz przedział na bieliznę i sprzęt „twardy” (żywność, kuchenka, itd.). Z zewnątrz mają 2-3 kieszenie, gdzie chowamy rzeczy podręczne: dokumenty, przybory toaleto-we, materjał naprawczy, oraz „brudne”: paliwo, świece, smary. Plecak był wielki, bo na wyrypę, czyli długą wycieczkę w góry, brało się dosłownie wszystko.

Grupa narciarzy przed Dworcem Tatrzańskim

Priorytetowe spodnie…


A strój? Pierwsi narciarze jeździli w kurtkach, powszechnie używano kożuszków, a dla ochrony przed zimnem noszono w plecaku pelerynę batystową, nieprzemakalną, a na głowie popularną w tym czasie „kominiarkę” lub czapkę wełnianą. Na czapce obowiązkowo klubowe odznaki. Spodnie były podstawą i najważniejszą częścią ubrania narciarza sprzed 90 lat. Dla pierwszych narciarzy typowe były spodnie długie, wpuszczane w but – popularne „narciarki” lub „narciary”. Spodnie obcisłe, zwane „breechesami”, także były powszechnie używane, szczególnie chętnie przez płeć piękną. Pionierzy narciarstwa zakładali „pumpy”, szerokie i wygodne, popularne zwłaszcza w okresie pionierskim polskiego narciarstwa.

…a góra ‘w serek’

Dawne narciarstwo to także piękne swetry, wycięte w „serek” i obowiązkowo posiadające norweskie wzory. Kolorowe i piękne. Używano ich w dwóch rodzajach: pierwszy to swetry bez rękawów, z cienkiej wełny, bardzo lekkie, nadające się zwłaszcza na dni ciepłe i bez-wietrzne, a drugi rodzaj to sweter z rękawami z grubej wełny, nadający się oczywiście na dni zimniejsze i tatrzańskie kurniawy. A jest ich niemało... Ważne było zapięcie pod samą szyję. W wietrzne dni na sweter zakładano wiatrówkę, z nieprzemakalnego i nieprzewiewnego płótna (niegumowanego). - Z przodu jest zaciągana na błyskawicę, u przegubów rąk szczelnie zapinana na pasek i klamerkę, u dołu ściągnięta gumką, lub sznurowana z boków. Ma dwie zapinane kieszenie. Gęsty i zbity materjał chroni od przemoknięcia i nie przepuszcza wiatru - pisze dr Jabłczyńska-Jędrzejewska.

Mariusz Zaruski na nartach ok. 1906 r.Amundsenki

Jako nakrycie głowy używano najpierw beretów francuskich z daszkiem, potem czapek wełnianych i kominiarek. W słoneczne dni zakładano chętnie opaski na uszy. Z czasem popularne stały się czapki norweskie, z daszkiem, tzw. „amundsenki” (od nazwiska znanego polarnika norweskiego, zdobywcy bieguna południowego - Roalda Amundsena). O „amundsence” sporo dowiadujemy się z opracowania Narciarstwo dr Hanny Jabłczyńskiej-Jędrzejewskiej: Amundsenka – jest to gruba czapa, używana w czasie specjalnie wietrznej i mroźnej pogody... Musi dość głęboko zachodzić na czoło, dobrze przylegać do uszu i nie spa-dać, nawet od silnych podmuchów wiatru. Jednometrowy szal dopełniał okrycia szyi narciarza lub narciarki. Na rękach rękawice, wełniane lub brezentowe, a nawet na dłuższych wyciecz-kach dwie pary. Najbardziej popularne były rękawice tzw. „z jednym palcem”.

Niezbędne akcesoria

       Mariusz Zaruski, jeden z pionierów narciarstwa, także sporo pisał o ubiorze dawnych narciarzy: - Odzież dla turysty, zwłaszcza przy dalszych wycieczkach stanowi kwestię pierwszorzędnej wagi.  Jako zasadę należy przyjąć, ażeby odzież była wygodna, lekka i ciepła - żeby nie była wszakże zbyt ciepła... Na wypadek mroźnej zawiei dobrze zaopatrzyć się w pelerynę z batystu Billrotha lub Mosetiga (waży 300-400 gr.). (W ostateczności zalecał gruby papier umieszczony pod kurtką, który może zabezpieczyć do pewnego stopnia od zimna) Pod kurtką gruba włóczkowa koszulka, w rodzaju sweatera, koszula flanelowa lub bawełniana, pod koszulą na ciele koszula siatkowa. Na nogach cholewki (sztylpy), grube wełniane (z wełny nieod-tłuszczonej) lub filcowe, albo taśmy wełniane. Nogi, a zwłaszcza stopy są bardzo ważne, bo marznąć w nogi nikt nie lubi. Zakładano grube wełniane skarpety, najczęściej dwie pary. Aby zabezpieczyć skarpety przed zmoknięciem noszono getry z płótna żaglowego, sznurowane z boku. Niektórzy, jak na przykład wieloletni kierownik TOPR, Józef Oppenheim, uwielbiali owijacze sięgające kolan i stosowali je bardzo długo.

Dobry trzewik

Oppenheim w owijaczach i pumpach żwawo uwijał się w Tatrach na nartach, podczas słynnych „wyryp narciarskich”, a w Zakopanem na swoim ukochanym motocyklu marki „Har-ley Davidson”. Policjanci widząc pędzącego motocyklistę w owijaczach uśmiechali się i wybaczali mu przekraczanie prędkości, a popularny „Opcio” jeździł z prawdziwie narciarską fantazją. W katalogu firmy „Bracia Schiele i Spółka” czytamy pod hasłem "trzewiki narciarskie": - Najważniejszą rzeczą dla narciarza, są trzewiki narciarskie. Dobry trzewik narciarski musi być lekkim, nieprzemakalnym, ciepłym, mocnym i musi posiadać odpowiednią formę, która pozwala do niego wiązanie dokładnie dopasować....Nasza firma, jako pierwsza w Polsce powstała wytwórnia nart i przyborów sportu zimowego, posiada wieloletnie doświadczenie i zatrudnia pracowników posiadających blisko dziesięcioletnie doświadczenie na polu narciarstwa. Nasze trzewiki są zrobione z pierwszorzędnego materiału, są ręcznie szyte i po-siadają wszelkie zalety wymagane od dobrego trzewika narciarskiego. A więc namyśl się do-brze, zanim kupisz trzewiki narciarskie, które muszą przynajmniej kilka zim wytrzymać i zwróć się do nas, gdzie nazwisko firmy gwarantuje pierwszorzędny towar. Niezmiernie ważną rzeczą było odpowiednie obuwie. Za najlepsze uważamy zwykłe z grubej skóry, podkute ostro gwoździami turystyczne trzewiki sznurowane, zabezpieczają dostatecznie nogę od zimna.

Jeden z pierwszych kursów narciarskich

Pasjonaci wyrypy


Jeśli chodzi o to, co trzeba wziąć ze sobą na „wyrypę narciarską”, to Józef Oppenheim, jeden z najbardziej znanych zakopiańskich narciarzy pisał: Wyga narciarski wyruszając w góry, przy najlepszym stanie barometru i najczarowniejszej pogodzie, pakuje do plecaka ekwipunek arktyczny: dwa swetry, zapasowe skarpetki, okulary (obowiązkowo), dwie pary rękawiczek (jak ci jedną na grani porwie to co?), czapkę i szal na gębę od wypadku! Na ogół to zupełnie wystarcza, plus koszula na ciele, spodnie na nogach, buty na kończynach dolnych, zaś pantofle w plecaku. Ponieważ nieraz spano w szałasie, noszono w plecakach śpiwory.

Bronek Czech w skrecie efektownym 1937Eleganci na stoku

Moda zmieniała się dosłownie z roku na rok. W roku 1931, jak widać na zdjęciu w książce W stronę Pysznej, dominowały prążki i stroje obcisłe. Każdy miał swój styl. Inaczej się ubierali zawodnicy, inaczej turyści, inwencja była w cenie. Narciarzem-elegantem był Bronisław Czech. Zawsze nienagannie ubrany, w wyprasowanych spodniach, beretce i w swetrze z wycięciem i białej koszuli, nieraz z krawatem, budził powszechny podziw. Także jego koledzy ładnie się prezentowali: Stanisław Marusarz, jego brat Jan, Marian Woyna-Orlewicz, zawsze opalony na brąz „Murzynek” – Nowacki, diabelnie przystojny Gąsienica-Mięsacz i wielu innych. To byli „kadrowicze”, trenujący szusy, modne wówczas tempo-szwungi i tele-marki w górach, gdzie obłaskawiali dzikie, nietknięte wcześniej nartą zbocza. Dla nich swetry szyła wytwórnia Markowskiego w Zakopanem. Do niego przyszywali, jako reprezentanci Pol-ski, orzełka w koronie z kółkami olimpijskimi, który był marzeniem każdego chłopca w Zakopanem.


Narciarki w bikini


Gdy w górach nadchodziła wiosna, niektórzy jeździli skąpo ubrani albo w najpotrzebniejszej tylko części garderoby. Henryk Bednarski, popularny „Bednarz”, zawodnik SN PTT, dał się raz nawet sfotografować nago w górach, nic też dziwnego, że wywołał w Zakopanem sporą sensację. - Na Wielkanoc operacja słoneczna w górach jest tak silna, że w dzień jeździmy w cienkich koszulkach trykotowych z krótkiemi rękawami, a pod spodnie wkładamy zaledwie cienkie „figi”. Na zjazdy wciągać trzeba koniecznie wiatrówkę i rękawice, aby się nie pokaleczyć o ostry śnieg. W wielkie upały amatorki słońca jeżdżą tylko w kostjumach kąpielowych – pisze dr Jabłczyńska-Jędrzejewska. Ta dawna moda była także symbolem epoki i wraz z nią odeszła - choćby o niej jeszcze długo gadać, dniami i nocami, to już nigdy nie wróci. Takie jest życie. Zniknęła jak mgła z Pyszniańskiej Przełęczy – nagle i bezpowrotnie.


Wojciech Szatkowski
Muzeum Tatrzańskie
im. Dra Tytusa Chałubińskiego

  

Fotografie pochodzą ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem oraz Klubu Sportowego Sekcji Narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego 1907 w Zakopanem.

 
Powered by Webvisor Sp. z o.o.